Najważniejszym świętem dla muzułmanów jest Święto Ofiarowania - L’aid. To uroczystość upamiętnienia posłuszeństwa wobec Allaha jednego z najważniejszych proroków, „praojca" wszystkich Arabów - Abrahama (Ibrahima). Według Koranu Ibrahim był skłonny oddać Bogu w ofierze swego najstarszego syna Ismaila. Zamiast tego Bóg pozwolił mu złożyć w ofierze barana. Na pamiątkę tego wydarzenia mężczyźni - głowy rodzin składają w ofierze owcę, barana, wielbłąda lub krowę. Mięso jest rozdzielane w 1/3 dla potrzebujących, w 1/3 dla krewnych, a pozostałą 1/3 spożywa się na rodzinnej uczcie.

    Kulminacyjnym momentem święta jest wizyta całej rodziny w meczecie, na południowej modlitwie. Ważnym elementem obrzędowym tego dnia jest recytacja Koranu, dzielenie prezentów i datków dla potrzebujących. W Maroku dopełnienie Święta Ofiarowania stanowią huczne wesela. Wykorzystując świąteczne ferie, z odległych stron zjeżdżają na nie weselnicy. Wieczorami domostwa i miejsca publiczne (place miast i wsi) zapełniają dziewczęta i chłopcy, aby celebrować tradycyjny ahuach (ahłasz); śpiewać i tańczyć w rytm bębnów i innych, często improwizowanych instrumentów perkusyjnych.

    Nasz pobyt w Maroku przypadł właśnie w dniach L’aid. Już w samolocie mogliśmy zaobserwować narastającą świąteczną atmosferę. Wielu Marokańczyków leciało z nami z Paryża, aby móc świętować z rodzinami w swoim kraju. Dotarliśmy na miejsce późnym wieczorem. Na Placu Dżemaa el-Fna w Marrakeszu w pośpiechu szykowano stragany - dostrzegliśmy parujące, świeżo przyrządzone potrawy. Baranina, w wielu postaciach, na co dzień jest tu miejscowym przysmakiem. A z okazji Święta Ofiarowania jest dostępna również każdej nocy na ulicznych straganach. Od pierwszych chwil pobytu na Placu Dżemaa el-Fna naszą uwagę zwracały leżące wszędzie głowy baranie. Kucharze rywalizowali ze sobą w wyścigu o klientów, gotowali baraninę w wielkich kotłach, z uśmiechem zachęcając do skosztowania specjałów. Odwiedzający plac przechodnie chętnie z tego korzystają, tak uczyniliśmy i my (choć nie bez początkowych obaw).

    Rano, w pierwszy dzień Święta Ofiarowania, ulice miasta były początkowo opustoszałe. Nocne stragany zamknięte. Natomiast w licznych zaułkach zaczęły pojawiać się ruszty i paleniska z cegieł, służące do rytualnego spalenia resztek zwierzęcych. Części zwierząt były kładzione na otwartych paleniskach, a głowy baranie wypalane doszczętnie, niemal na każdym rogu. Całą Medinę (Stare Miasto) gęsto spowijał całun dymu i ostrego zapachu.

Aleksandra Ćwikła

 

1 Usmiechniety

Uśmiechnięty, tradycyjnie ubrany mieszkaniec Ait Atqi wita nas w okolicy. W ramionach trzyma jagnię.

 

2 PierwszanocwMarrakeszu

Pierwsza noc w Marrakeszu. Na Placu Dżema El-Fna trwają przygotowania do Święta. Entuzjastyczni kucharze zapraszają nas do siebi.

3 Tradycyjny przysmak

Tradycyjny przysmak mięsny w sosie własnym, który skosztowaliśmy. Głowa barania i chleb - ahrum (po berbersku)

 

4 Rodzinnybiznes

Rodzinny biznes. Oblegany przez miejscowych kramik najlepszego kucharza na Placu Dżema El-Fna. Demonstruje on nam swój specjał - głowę baranią.

5 wypalanie baranich glow

Męscy przedstawiciele rodziny przygotowują ruszt do rytualnego wypalania baranich głów.

 

6 Mlody chlopiec

Młody chłopiec przedstawia nam z dumą specyficzną tradycję muzułmańską kultywowaną w Maroku.

 

7 Palace sie glowy

Palące się głowy. Wg. tradycji resztki baranie należy spalić - aby zagwarantować własnej rodzinie szczęśliwe, dobre życie.

8 Przygotowanie glow

Przygotowanie głów do rytualnego palenia. Głowy wypalane są w całości.

 

 

9 Mieszkancy Maroka

Mieszkańcy Maroka - tutaj Marrakeszu, z radością kultywują pradawną tradycję Święta L'aid.

10 Centrum Marrakeszu

Centrum Marrakeszu po Święcie - wóz przewożący skóry baranie.

 

   

Powyższy tekst jest częścią publikowanej w odcinkach relacji z wyjazdu terenowego zorganizowanego w ramach warsztatów „Amazighe – kraina z Biblii i Hollywood”, prowadzonych przez prof. Ryszarda Vorbricha. Wzięli w nich udział studenci etnologii: Aleksandra Ćwikła, Alicja Maciejewska, Marcin Mielewczyk oraz Joanna Żurawska.

Publikowane zdjęcia są autorstwa uczestników wyprawy.

Zachęcamy do odnalezienia pozostałych części opowieści o Maroku w archiwalnych postach na stronie instytutu.