Kiedy kolejnego dnia przybyliśmy do domu „dziewczyny w niebieskiej chuście”, zgodnie z zaproszeniem – w południe, okazało się, że to dopiero początek przygotowań do ceremonii. Panna młoda chodziła już co prawda ubrana cała na biało, ale w domu była tylko jej bliższa rodzina i znajomi. Przystrajali ścianę i pufę, na której miała siedzieć przez kolejne dwa dni, patrząc, jak inni się bawią. Ustroili także nas – to znaczy żeńską część naszej ekipy – w swoje odświętne stroje. A potem wyciągnęli telefony i zaczęła się wielka sesja zdjęciowa – wszystkich ze wszystkimi. Następnie jedna z dziewcząt przystąpiła do czasochłonnego ozdabiania dłoni i stóp panny młodej misternymi wzorami z henny, a reszta gości, głównie dziewcząt, tańczyła i grała w bębenki. Potem zaprowadzono nas na obiad, który zjedliśmy tylko z ojcem rodziny, osobno od domowników. I dostaliśmy zaproszenie na kolejny dzień, a w zasadzie wieczór, kiedy to miała odbyć się właściwa uroczystość – ceremonia „przenosin” panny młodej do domu męża.


  Tym razem w domu było znacznie więcej odświętnie ubranych gości – nawet dziewczęta, które wcześniej nie przykładały wagi do zakrywania włosów, teraz miały na głowach chusty. Założyłyśmy więc chusty i my, żeby nie przyciągać już więcej zgorszonych spojrzeń starszych kobiet. Wspólny Achłasz odbywał się początkowo na dworze później tańce przeniosły się do korytarza domu, a wreszcie do dwóch osobnych pomieszczeń – żeńskiego i męskiego. Kobiety kontynuowały tańce i śpiew, a mężczyźni, jak wiem z relacji kolegi Marcina, głównie przeglądali facebook’a na komórkach. Koło północy wniesiono posiłki, a potem kontynuowano zabawę na dworze. Uroczystość skończyła się o drugiej, odjazdem panny młodej do domu pana młodego.

 Alicja Maciejewska

 

Wesele2

 Ojciec panny młodej, prof. Vorbrich i Marcin pozujący do zdjęć

Wesele5

My przebrane przez naszych gospodarzy w ich odświętne stroje.

Wesele7

Proces zdobienia henną stopy panny młodej.

Wesele8

Misterne, ślubne wzory z henny.

Wesele9

Achłasz na dworze – początek ceremonii poprzedzającej przenosiny.

 

 


 


 

 


 

 

Powyższy tekst jest częścią publikowanej w odcinkach relacji z wyjazdu terenowego zorganizowanego w ramach warsztatów „Amazighe – kraina z Biblii i Hollywood”, prowadzonych przez prof. Ryszarda Vorbricha. Wzięli w nich udział studenci etnologii: Aleksandra Ćwikła, Alicja Maciejewska, Marcin Mielewczyk oraz Joanna Żurawska.

Publikowane zdjęcia są autorstwa uczestników wyprawy.

Zachęcamy do odnalezienia pozostałych części opowieści o Maroku w archiwalnych postach na stronie instytutu.

rekrutacjaDlaczego warto studiowac etnologie prawabanneretnowiki logoPlanSeminariow Wydzial Historyczny maly